Nie ma takiego numeru ... Czyli adresata nie znaleziono :)
Pismo wysłane zostało z kancelarii na adres podany w umowie kupna sprzedaży. Oczywiście adres ten zgadzał się co do joty z miejscem zamieszkania Pana R., czyli mieszkaniem w którym podpisywaliśmy umowę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po tygodniu (!) dzwoni do mnie adwokat z pytaniem, czy aby na pewno podałem mu właściwy numer mieszkania. Nieco zmieszany sprawdziłem jeszcze raz umowę oraz zdjęcie w telefonie. Nie było wątpliwości, adres był prawidłowy. Dlaczego zatem polecony został zwrócony do nadawcy z adnotacją "Adresu nie znaleziono"? Nie było to "Adresata nie zastano", czy coś w tym stylu. Ewidentnie listonosz nie znalazł mieszkania, co było bardzo dziwne w miejscowości wielkości dużej wioski :) Kilka minut w necie i już mamy numer telefonu naczelnika Poczty Polskiej w Poniatowej. No - właściwie to Pani Naczelnik, bardzo miłej swoją drogą (serdeczne pozdrowienia:)) Przedstawiłem dokładnie zaistniałą sytuację i zapytałem, co właściwie mogło się wydarzyć. Pani Naczelnik nie potrafiła mi odpowiedzieć, jednak obiecała zbadać sprawę dokładnie.
- "Zadzwonię do Pana za 15 minut" - zadeklarowała. Nie ma problemu, odpowiedziałem i zakończyłem rozmowę.
Po 15 minutach faktycznie - dzwoni miła pani i naświetla sytuację. Okazuje się, że listonosz obsługujący ten rejon właśnie udał się na urlop i nie będzie go przez następne 2 tygodnie, ale adres rzeczywiście istnieje, a osoba nazywająca się R******* Ś****** jest tam obecnie zameldowana. Świetnie! - pomyślałem, tylko czemu polecony nie dotarł ? Na to pytanie Pani Naczelnik nie potrafiła mi odpowiedzieć ale zadeklarowała, że osobiście przypilnuje tego, aby następny polecony został doręczony. Niesłychane - pomyślałem, Poczta Polska otwarta na potrzeby zwykłego klienta! I już miałem lepszy dzień :)